13 maja 2012

XIX.


  Od kiedy znalazłam swoją panią i od kiedy wiem, że jestem jej jedynym Kudanem jestem na prawdę szczęśliwa. Mogłam cieszyć się tym, co w końcu znalazłam. Było to uczucie piękne. Chyba to był cel mojej podróży.

Po kilku dniach zaczęło się wszystko psuć. Ciągle się kłóciłam z Lucy. Pewnego dnia postanowiłyśmy poważnie porozmawiać.
  - Lucy. Musimy coś w końcu z tym rozbić.
  - Co z czym? - pytała jak głupia
  - Wszystko. Z naszym życiem. Na początku było super, teraz się wszystko popsuło.
  - Wiem i będzie jeszcze tak jakiś czas.
  - Dlaczego? - musiałam wiedzieć.
  - Długa historia. Musisz to wytrzymać.
Dziewczynka odwróciła się i poszła przed siebie. Zostawiła mnie bez żadnej konkretnej odpowiedzi.

Po kilku miesiącach coś zaczęło się ze mną dziać niedobrego. Coraz częściej wpadałam we wściekłość z byle powodu. Lucy mówiła tylko, że muszę przez to przebrnąć. Wkurzało mnie to bardzo.
W końcu pewnego dnia zdenerwowałam się i zagryzłam kilka zwierząt, które pasły się obok wioski. Wódz się o tym dowiedział i kazał mi się wynosić z rodziny Lucy. Dziewczynka powiedziała, że jak ja mam się wynosić, to ona idzie razem ze mną. Wiedziała, że ojciec - wódz - nie pozwoli jej samej iść z wilkiem.
  - Muszę iść. - powiedziałam do Lucy.
  - Ja pójdę z tobą. Nie opuścisz mnie znowu! Nie mam mowy!
  - Jak to znowu? Przecież dopiero co się poznałyśmy.
  - Oj, muszę ci wiele wytłumaczyć.
Pokazała mi malutki tunel wydrążony w ziemi. Weszła do niego i powiedziała, że mam iść po cichu za nią. Tunel był długi i kręty. Co pewien czas Lucy wyglądała na świat przez malutkie szparki wydrążone w 'suficie'. Po kilku minutach dotarłyśmy na miejsce. Była to malutka grota w której były kredki, kartki, farby. Po prostu takie małe studio. Usiadała obok sterty rysunków, zepchnęła je na ziemię i kazała wejść na stolik. Tak też zrobiłam. Lucy obejrzała mnie dokładnie i rzekła:
  - Musimy zacząć od początku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz