W końcu go puściłam z uścisku. Widać było, że ja
ufam jemu, a on mi. Widać było ten błysk opiekuńczości w jego oczach. On mnie
nie zostawi. Czuję to.
- A mówiłaś, że masz do mnie dwa pytania. - zaczął
Karo. - Więc, jakie jest to drugie?
Nie wiedziałam, czy mam je teraz zadać. Po tym
wszystkim byłam bardzo zmieszana.
- Bo... - niepewnie zaczęłam - Karo, nie chcę Cię
urazić. Jesteś moim Aniołem Stróżem, ale skoro Ty wiesz o mnie wszystko, to ja
też chcę Cię bardziej poznać. Opowiesz mi swoją historię?
Nie wiedział co ma zrobić. Jeśli opowie ją sam to
na pewno go to zaboli, a jak nie będzie chciał nic powiedzieć, to wiedział, że
wstąpię w niego. Taka już kolej losu.
- Opowiem, ale nie tu. Chodźmy do jaskini. Tam nikt
nie będzie nas podsłuchiwał. Choć, pomogę Ci.
Doszliśmy i pomógł mi odwinąć opatrunek z łapy, żeby skóra mogła oddychać.
Doszliśmy i pomógł mi odwinąć opatrunek z łapy, żeby skóra mogła oddychać.
- Więc - zaczął powoli. - Urodziłem się tam gdzie
Ty. W watasze, która jest śmiertelnym wrogiem Twojej byłej grupy. Twój ojciec,
Kameo, zepchnął mnie z urwiska wprost na Lairę, Twoją matkę. Od razu się na
mnie rzuciła z kłami i pazurami. Nie mogłem się bronić. Byłem wtedy młodym
wilkiem. Laira zamachnęła się i zrobiła mi tą bliznę. Upadłem. Cios był tak
silny, że nie miałem siły wstać. Potem tylko na mnie warknęła: Charo! Ja Ty możesz
mieć tak szlachetne imię! Normalnie bym Cię już zabiła, ale masz wyjście.
Obiecaj mi, że nigdy nie będziesz używał swojego imienia. Od dziś jesteś Karo!
Laira warczała na mnie przez dłuższą chwilę, aż w końcu powiedziałem, że
zgadzam się na ten układ...
- A... - przerwałam mu. - Kim dla mojej matki był
Charo?
- Nie wiesz? Charo był najsilniejszym i
najodważniejszym z wilków. Można powiedzieć, że Twoja wataha go czciła.
- Nie wiedziałam... Ale mów dalej o sobie.
- Więc. Puściła mnie. Moja matka, Kattrea, wszystko
widziała i musiałem odejść. Było to tego same dnia, którego porwał Cię ten
gryf. Przez przypadek zobaczyłem Cię i popędziłem na ratunek. Dalej wiesz co
było. Kilka dni po całym zdarzeniu, pewnie mi nie uwierzysz, ale zstąpił do
mnie Charo! Ten wielki Wilk. Powiedział mi tylko, że jestem odpowiedzialny za
życie małej wilczycy szukającej miejsca na świecie. Powiedział mi także, że
pochodzi ona z Nevendarr i znam jej rodziców. Chodziło mu o Ciebie. Od tamtego
czasu jestem zawsze blisko Ciebie. Staram się Cię chronić. Jesteś dla mnie jak
prawdziwy skarb, któremu nie wolno zginąć. O sobie mogę niestety tylko tyle
powiedzieć. Takie nudne jest moje życie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz