13 maja 2012

VIII.


- Nudne? Ty to nazywasz nudnym życiem? - pytałam zdziwiona. - Przecież jakby było takie nudzące, to nie sądzę, czy byś tu teraz ze mną siedział.
- No dobrze. Masz racje. Od kiedy jestem Twym Stróżem moje życie kompletnie się zmieniło. Aaaa, zapomniałbym - szybko wtrącił - nie mów nikomu o mnie dobrze? To ważne. Jak powiesz o mnie komukolwiek stracę Cię na zawsze. Nigdy się już nie spotkamy. A tego bym nie chciał. Mówiąc to uśmiechnął się, wstał i podszedł do mnie. Pogładził mnie po grzbiecie i dodał:
- Nie zapomnij, a ja nie zniknę.
Serce zabiło mi mocniej. On naprawdę się o mnie martwił. Ale dlaczego ja? Dlaczego to właśnie Charo wskazał mnie? Co ja mam w sobie? Dlaczego właśnie ja? Zagadka. Nie chciałam popsuć tej najwspanialszej chwili w moim życiu więc narazie milczałam.
- Karo, jaa... - poruszyłam głową, a on odsunął się i słuchał. - Jaa...
- Tak? – powiedział
- Ja nie wiem jak mam Ci się odwdzięczyć za uratowanie mi dwukrotnie życia. Powiedz co chcesz w zamian, a zrobię dosłownie wszystko.
- Chcę tylko jednego. Żebym został tajemnicą. Będziesz strażniczką tej tajemnicy. Mogę Cię o to prosić?
- Oczywiście. - wstałam i pochyliłam łeb przed nim - To będzie dla mnie prawdziwy zaszczyt mój Aniele.
Karo łapą podniósł mi głowę i spojrzał wprost w moje oczy. Chciał z nich wyczytać czy zdradzę go kiedyś. Moje oczy prócz tego, że były smutne, mówiły mu też, że umiem dotrzymać tajemnicy powierzonej przez kogoś na kim mi zależy. Wiedział, że może mi zaufać.
- Cieniu, gdy w końcu ruszysz w dalszą podróż, bo to nieuniknione, pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie. Będę obserwował każdy Twój ruch, każdą potyczkę. W razie potrzeby pomogę. A Ty obiecaj mi jeszcze jedno. Nie pakuj się w coś z czego nie wyjdziesz. Ja też nie mogę Ci przecież cały czas pomagać. Nie chodzi o to, żebym wszystko za Ciebie robił... Bądź też pewna, że w zimne noce, bo takie się tu zbliżają, gdy będziesz chciała się ogrzać, zawyj do mnie. Przybędę i  Cię ogrzeję.
Mówiąc to mrugnął tylko okiem i wyszedł przed jaskinie.
- Zaraz wracam. - krzyknął i pobiegł w stronę lasu.
Nie mogłam uwierzyć, że to wszystko jest naprawdę. To było takie nierealne. Nawet przy Naldzie się tak nie czułam. On miał coś w sobie. Dar przekonywania. Naglę słyszę chrzęst kości przed grotą. Wyszłam zobaczyć. Okazało się, że Karo upolował ogromnego łosia.
- Jedz puki ciepłe - zaśmiał się - Połowa tego wielkoluda jest dla Ciebie.
- Dziękuję, nie trzeba było.
Karo miał nosa. Akurat byłam głodna. Podeszłam dość żwawo do ofiary i od razu zatopiłam w niej kły. Po kilku chwilach nie zostało nic prócz kości. Położyłam się na wielkim kamieniu niedaleko jaskini i podziwiałam piękny zachód słońca. Karo podszedł do mnie położył się obok i szepnął:
- Strażniczko naszej tajemnicy, zawsze będę przy Tobie.
Po tych słowach położyłam łeb na jego wyciągniętych łapach i zasnęłam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz