- Nudne? Ty to nazywasz nudnym życiem? - pytałam
zdziwiona. - Przecież jakby było takie nudzące, to nie sądzę, czy byś tu teraz
ze mną siedział.
- No dobrze. Masz racje. Od kiedy jestem Twym
Stróżem moje życie kompletnie się zmieniło. Aaaa, zapomniałbym - szybko wtrącił
- nie mów nikomu o mnie dobrze? To ważne. Jak powiesz o mnie komukolwiek stracę
Cię na zawsze. Nigdy się już nie spotkamy. A tego bym nie chciał. Mówiąc to
uśmiechnął się, wstał i podszedł do mnie. Pogładził mnie po grzbiecie i dodał:
- Nie zapomnij, a ja nie zniknę.
Serce zabiło mi mocniej. On naprawdę się o mnie
martwił. Ale dlaczego ja? Dlaczego to właśnie Charo wskazał mnie? Co ja mam w
sobie? Dlaczego właśnie ja? Zagadka. Nie chciałam popsuć tej najwspanialszej
chwili w moim życiu więc narazie milczałam.
- Karo, jaa... - poruszyłam głową, a on odsunął się
i słuchał. - Jaa...
- Tak? – powiedział
- Ja nie wiem jak mam Ci się odwdzięczyć za
uratowanie mi dwukrotnie życia. Powiedz co chcesz w zamian, a zrobię dosłownie
wszystko.
- Chcę tylko jednego. Żebym został tajemnicą.
Będziesz strażniczką tej tajemnicy. Mogę Cię o to prosić?
- Oczywiście. - wstałam i pochyliłam łeb przed nim
- To będzie dla mnie prawdziwy zaszczyt mój Aniele.
Karo łapą podniósł mi głowę i spojrzał wprost w
moje oczy. Chciał z nich wyczytać czy zdradzę go kiedyś. Moje oczy prócz tego,
że były smutne, mówiły mu też, że umiem dotrzymać tajemnicy powierzonej przez
kogoś na kim mi zależy. Wiedział, że może mi zaufać.
- Cieniu, gdy w końcu ruszysz w dalszą podróż, bo
to nieuniknione, pamiętaj, że zawsze będę przy Tobie. Będę obserwował każdy
Twój ruch, każdą potyczkę. W razie potrzeby pomogę. A Ty obiecaj mi jeszcze
jedno. Nie pakuj się w coś z czego nie wyjdziesz. Ja też nie mogę Ci przecież
cały czas pomagać. Nie chodzi o to, żebym wszystko za Ciebie robił... Bądź też
pewna, że w zimne noce, bo takie się tu zbliżają, gdy będziesz chciała się
ogrzać, zawyj do mnie. Przybędę i Cię
ogrzeję.
Mówiąc to mrugnął tylko okiem i wyszedł przed jaskinie.
Mówiąc to mrugnął tylko okiem i wyszedł przed jaskinie.
- Zaraz wracam. - krzyknął i pobiegł w stronę lasu.
Nie mogłam uwierzyć, że to wszystko jest naprawdę.
To było takie nierealne. Nawet przy Naldzie się tak nie czułam. On miał coś w
sobie. Dar przekonywania. Naglę słyszę chrzęst kości przed grotą. Wyszłam
zobaczyć. Okazało się, że Karo upolował ogromnego łosia.
- Jedz puki ciepłe - zaśmiał się - Połowa tego
wielkoluda jest dla Ciebie.
- Dziękuję, nie trzeba było.
Karo miał nosa. Akurat byłam głodna. Podeszłam dość
żwawo do ofiary i od razu zatopiłam w niej kły. Po kilku chwilach nie zostało
nic prócz kości. Położyłam się na wielkim kamieniu niedaleko jaskini i
podziwiałam piękny zachód słońca. Karo podszedł do mnie położył się obok i
szepnął:
- Strażniczko naszej tajemnicy, zawsze będę przy
Tobie.
Po tych słowach położyłam łeb na jego wyciągniętych
łapach i zasnęłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz