Zawahał się. Nie wiedział, czy dobrze
zrobi, jeżeli pokaże Czarownicę Magdzie.
W głowie tysiąc różnych scenariuszy. Każdy
kończył się inną katastrofą. Co mam
robić?!
Karo po chwili rzucił się biegiem do
kuchni gdzie jego pani przygotowywała miskę z jedzeniem. U jej stóp zaczął
podskakiwać, warczeć i przeraźliwie szczekać.
- Co z tobą? – zapytała zdziwiona
dziewczyna. Zachowanie psa sprawiło, że zaczęła się obawiać.
-
Chodź za mną!
- Halo? Kto tutaj jest?! – przestraszona
upuściła miskę na ziemię.
-
To ja! Karo! Szybko, chodź do pokoju ojca min będzie za późno!
Magdę zamurowało. Spojrzała w oczy psa,
były krwisto czerwone.
-
Później ci wszystko wyjaśnię! Obiecuję, ale… - Z pokoju ojca
rozległ się łomot, jakby półka z nagrodami spadła na ziemię. Oboje obrócili
głowy w stronę zamkniętych już drzwi.
- Tato! – krzyknęła i popędziła, żeby
zobaczyć co się dzieje.
Otwierając drzwi, mimochodem spojrzała w
dół. Spod drzwi było widać zieloną łunę jakiegoś światełka. Magda nacisnęła na
klamkę i zamarła, kiedy tylko zajrzała do środka. Karo przepchnął się obok nóg
właścicielki i także zastygł w bezruchu.
Ich oczom ukazała się scena jak z filmu
science - fiction. Artur unosił się nad
fotelem, na którym zastał go wcześniej Karo. Kobieta, stojąca nad ojcem
dziewczyny rozpostarła ramiona i z czubków jej palców zielone wstęgi jakiejś
dziwnej energii zaczęły zabierać Arturowi życie. Magda widziała, jak jej ojciec
marnieje i starzeje się w jej oczach. Zaczęła krzyczeć:
- Zostaw go! – Mówiąc to, była już pół
kroku od wiedźmy. Chciała jej skoczyć na szyję, żeby tylko odsunęła swoje
parszywe ręce od jej ojca. – Mówię ZOSTAW!
-
Magdo, nie!
Karo rzucił się za dziewczyną, ale było
już za późno. Wiedźma spojrzała na Magdę, po czym dziewczyna padła na ziemię,
nieprzytomna.
-
Ty suko! Jak możesz! – warczał owczarek. – Dlaczego nadal im to robisz? Co w tej
rodzinie jest takiego, że musisz ich wyniszczać?!
Czarownica spojrzała na psa swoimi
zielonymi oczami. Zatrzymała promienie energii i zaczęła spokojnie:
- Wiesz, że jej matka była… Moją córką. –
wskazała na nieprzytomną dziewczynę. – Ta kobieta, którą uważała za swoją
babcię, to obca osoba. To ja jestem jej babcią. I tylko ja mogę jej pokazać,
jak ten świat naprawdę wygląda. Jaki jest okropny i chamski. – Wstrzymała oddech
na chwilę. Po kilku sekundach znów zaczęła. – To samo jest z tobą, psie.
-
Co jest ze mną? Proszę zwróć jej życie. – podszedł spokojnie
do dziewczyny i położył się obok, kładąc psyk na jej brzuchu. – Zabij mnie, a jej zwróć życie!
- Jak ty mało jeszcze wiesz o życiu,
kundlu. Spójrz na siebie. Jesteś zapchlonym kretynem, który lata za patykiem,
kiedy się go rzuci. Szczekasz, merdasz ogonem, jak ostatni imbecyl. Nikt Cię
nie nauczył, że ludzie tak nie robią?
-
Jak to ludzie? – Karo podniósł łeb. – Jestem psem, nie widzisz?
Czarownica powoli zbliżyła się do
czworonoga. Jej siwe do kostek włosy sprawiły, że gdyby była o dwadzieścia lat
młodsza, to wyglądałaby jak dobra księżniczka z bajek dla dzieci.
- Mój drogi… Jeśli chcesz chronić tę
dziewczynę, a wiem, że chcesz – wredny uśmiech zawitał na twarzy wiedźmy. – Zrobimy
tak. Nie będzie pamiętała tego zajścia, ale… Ty znów staniesz się człowiekiem.
I najważniejsze – chcę ofiary! – Oczy czarownicy znów zaiskrzyły się na
zielono. – Zabiorę ze sobą jej ojca. Będzie myślała, że jest sierotą.
-
Ale…
- Karo podniósł się. Przepełniała go dziwna energia. Chciał tego bardzo, żeby
Magda wróciła do świata żywych. Z drugiej strony coś denerwowało go z Arturze
na tyle, że był w stanie poświęcić go. Ale bycie człowiekiem? „Chcesz tego Karo”
– podpowiadał mu głos podświadomości.
- Jeden warunek. Zniknę, ona się ocknie,
ale musicie poszukać w parku jednej dziewczyny, która wam pomoże zrozumieć
świat. Będzie wyglądał tak samo, ale będzie zupełnie inny. – wstrzymała ostatnie
pytanie. Spojrzała na psa, którego oczy stawały się coraz bardziej czerwone. –
KARO!
Owczarek podskoczył.
- Zgadasz się z moją propozycją?
Twarz wiedźmy nagle wypogodniała. Uśmiech
nie był już wredny, a oczy znów słodko patrzyły na psa.
-
Tak… - powiedział cicho, po czym leżał na ziemi, obok
Magdy. W głowie obijało mu się tylko „pamiętaj
o tej dziewczynie w parku”.
Otarł twarz i wyszeptał:
-
Będę pamiętał.
O rajuśku~ Znów czekam na kolejny rozdział. Przecież to będzie coś niesamowitego. Rety rety~ *o* Wróciłaś do życia x3
OdpowiedzUsuńA takie krótkie ;-;
Czekam na opis Karo w ludzkiej wersji :3
Dzięki Aikoo! ^ ^
UsuńPostaram się Ciebie nie zawieść. ♥~
Mam nadzieję <3 ~ Informuj mnie tylko o nowych postach :3
UsuńNie ma problemu ;D
UsuńPostaram się niedługo coś napisać nowego. Tylko wiesz, Rozdziały wychodzą same z siebie, nie myślę długo nad tym, jak one mają wyglądać. Więc cierpliwości.
I postaram się, aby następny był o wiele dłuższy.
mwah~ Oby, oby~! :3 U mnie też się pojawił nowy rozdział, zapewne już zauważyłaś xD
UsuńŻywię nadzieję, że chociaż tą historię uda mi się rozwinąć i zakończyć w jakiś sensowny sposób ;-;
A z chęcią bym wróciła do historii Aiko, jednak... jakoś się boję, że zepsuję cały urok opowiadania przez taki odstęp czasu x.x
Tak, tak! Wszystko wiem c: Jak tylko znajdę chwilkę, przeczytam od nowa, bo...
UsuńNie bój się! A jak nie wiesz, co dalej, to ją ładnie zabij i koniec historii c: