Wiatr
znów zaczął mierzwić włosy bohaterom. Para stanęła naprzeciwko siebie, czujnie
obserwując się wzajemnie.
-
Musimy uratować Tośkę. – Głos mężczyzny był teraz mocny i stanowczy.
-
Jak ich znajdziemy, skoro nie ma ich w „tym wymiarze”? – mówiąc ostatnie dwa
słowa Magda zakreśliła znak cudzysłowia.
-
I tu nam się przyda twoja moc, maleńka.
Dziewczyna
zdębiała. Moja moc? Spojrzała na
swoje ręce, które nadal były pokryte pięknie świecącymi listkami lodu, które
mieniły się barwami tęczy przy świetle bladej latarni.
-
Tak, wszystkiego się dowiesz od Tośki. I coś mi się wydaje, że będziesz
zachwycona. – roześmiał się. – Ale nie czas na głupie żarty, musimy iść!
Słuchaj, plan jest taki… - podszedł do dziewczyny i powiedział jej plan na
ucho, jakby się bał, że ktoś niepowołany może go posłyszeć. Kiedy skończył
mówić, odsunął się na kilka kroków od swojej towarzyszki. Wiatr wiał coraz
intensywniej. Wszystko, co jeszcze mogło zaczęło pokrywać się śniegiem i lodem.
-
Gotowa? – zapytał lekko się uśmiechając.
Magda
skinęła głową. Również na jej ustach pojawił się cień uśmiechu.
-
To znowu na trzy. Raz… Dwa… - Karo przebiegł kawałek za dziewczynę, która stała
teraz do niego plecami. Nie odwracała się. Zatrzymał się kilka metrów dalej,
obrócił na pięcie i najszybciej jak mógł, ruszył na Magdę. Wyglądało to, jakby
chciał ją staranować. Na trzy metry przed nią skoczył i krzyknął:
-
Trzy!
W
tym momencie pojawiła się magia. Mężczyzna w locie zmienił się w wilka, który
chcąc nie chcąc z całym impetem wpadł na dziewczynę. Oboje upadli na śnieg.
Dziewczyna podniosła się szybko, zrzucając z siebie ciało towarzysza. Kiedy
jego futro dotknęło ziemi, śnieg zaczął barwić się na krwisto. Dopiero po
chwili dało się zauważyć, że Karo już nie wstanie. Magda kucnęła obok niego i
powiedziała mu do ucha parę słów, których nie dało się zrozumieć, ponieważ
wiatr nabierał na sile. Kiedy dziewczyna odsunęła usta od ucha wilka niebo
pociemniało. Latarnia zgasła z piskliwym odgłosem pękającej żarówki. Iskry
posypały się na śnieg, który nie stąd ni zowąd zaczął się palić. Wokół
bohaterów ogień zatoczył koło. Wesoły, jednocześnie groźny, chciał dotknąć
swoimi językami dwójkę przyjaciół. Wiatr w piekielnym kręgu ustał, jednak poza
nim było widać, jak drzewa schylają swoje korony ku ziemi od jego natężenia.
Magda
wstała i uniosła zakrwawione ręce w górę. Ciepła jeszcze krew zaczęła spływać
jej po rękach i kapać maleńkimi kropelkami na twarz, po czym, wraz z
grawitacją, spłynąć po twarzy i wsiąknąć w ubranie. Płyn całkowicie zmył się z
dłoni dziewczyny i dopiero teraz było widać, że z wnętrza jej rąk wystają
lodowe kolce. Tą właśnie bronią zabiła swojego przyjaciela. Po chwili spędzonej
w milczeniu niebo nad dziewczyną otworzyło się. Snop płomieni, jaki się z niego
wylał spadł wprost na bohaterów. Wielki wybuch, towarzyszący uderzeniu ognia w
ziemię był tak potężny, że szyby w znajdującym się opodal domu Tosi wypadły,
jakby były mikrometrycznej grubości. Trzask spadającego szkła zagłuszyło wycie
wilka.
Wśród
płomieni, które z każdą chwilą malały dało się zauważyć, że Karo znów ochrania
swoją mocą dziewczynę, która od impetu ognia upadła na kolana. Dzielny wilk
wygiął grzbiet i schował Magdę pod sobą. Cały ogień rozlewał się na boki, aby
wkrótce zadusić sam siebie. Niebo zamknęło się równie gwałtownie, jak się
otworzyło. Słup ognia przestał napływać, aby po chwili nastała zupełna
ciemność. Minutę później na niebie rozwiały się ciemne, nieprzejrzyste chmury i
zaczął ukazywać się bohaterom wschód słońca. Wielka kula dopiero pojawiała się
na horyzoncie oświetlając obraz dookoła.
Karo
stanął krok obok i wyprostował grzbiet. Dziewczyna otworzyła oczy, ale obraz,
jaki ujrzała zaskoczył ją. Nie było to to samo zwierze, jakie znała. Karo był
większy i miał dłuższą sierść. Dziewczyna ze spokojem mogła usiąść mu na
grzbiecie. Karo tknął ją delikatnie nosem i polizał w czoło. Poczuła, że jego
język ją parzy.
-
To bolało – zaśmiała się cichutko.
Wilk
warknął w odpowiedzi.
Magda
rozejrzała się wokół. Świat był inny. Wszystkie budynki wokół były zawalone.
Rumowiska płonęły. Z nosa nie dało się wytrzebić zapachu śmierci i zgnilizny.
Chmury nad nimi piekliły się na burzę. Co chwilę ciszę tam panującą przerywał
grzmot, bądź odgłos strzelającego ognia. Dopiero teraz do dziewczyny dotarło
gdzie się znaleźli.
-
Czyli tak wygląda ludzkie piekło? – rozejrzała się dokładniej. Kiedy obracała
się, w końcu jej wzrok utkwił w oczach Kara. – Co z twoimi oczami?!
Zdziwiona
dziewczyna podbiegła bliżej. Chwyciła pysk w wilka w ręce i dokładnie wejrzała
w głąb oczu. Nie były już krwiście czerwone, ale płonęły żywym ogniem. Łuna,
jaka od nich szła, rozchodziła się na tył głowy, przez cały kręgosłup oraz
ogon. Delikatne języczki ognia muskały ręce dziewczyny nie czyniąc jej przy tym
krzywdy.
-
Jesteś przepiękny… - zachwyciła się. Musnęła delikatnie ustami jego mokry nos.
W
tej chwili jednak Karo zerwał głowę i zaczął intensywnie wąchać.
-
Mam ją! Tosia jest blisko! – Spojrzał w oczy dziewczyny, która była kompletnie
skołowana. – Wsiadaj, będzie szybciej. Mamy mało czasu.
Magda
nie myśląc za długo wsiadła na swojego przyjaciela i biegli przed siebie ile
tylko Karo miał sił w łapach. Obraz, jaki zastał ich za zakrętem, jaki był
zaledwie kilometr od miejsca początku ich przygody w Piekle, zmroził im krew w
żyłach. Dziewczyna powoli zsunęła się z wierzchowca, nie odrywając wzroku od
sceny, na którą patrzyli oboje, jak zaklęci.
Ojeny. Przez moment nie wiedziałam co się dzieje o.o Króciutko, oooj króciutko. Karo, jak ty wyrosłeś! Wyobraziłam sobie scenę przeniesienia ich do piekła, ale zdziwiłam się, gdy Karo tak lekko zareagował na wspomnienie o mocy, a przed chwilą był stanowczy. Czekam na nowy rozdział.
OdpowiedzUsuńTu chyba będzie musiał być mały zwrot akcji.
OdpowiedzUsuńA Ty to cały czas czytasz? ._.